Artykuły

DRAMAT, TRAGEDIA, UPADEK…

2012-10-25 09-44-19 injury27 sierpnia 2014 roku uzgodniłem warunki gry w klubie Sokół Aleksandrów. Zadebiutowałem kilka dni później w wygranym 3-0 meczu. Pierwsze wrażenia: super drużyna, świetna atmosfera, dobry trener i niesamowita baza treningowa. Jeszcze nie wiedziałem, że ta przygoda tak szybko się zakończy… Mój drugi oficjalny mecz. Zaczynam w pierwszym składzie. Pierwsza połowa w żargonie piłkarskim określiłbym kopaniną i rzeźnią. W drugiej połowie natomiast zrobiło się trochę więcej miejsca, zacząłem się coraz bardziej cieszyć z gry. W pewnym momencie „przeczytałem” podanie w środku pola, wyprzedziłem pomocnika i przejąłem ją. Jednak do piłki bliżej miał obrońca przeciwników. Wybił piłkę lewą nogą i prawdopodobnie prawą nogą zawadził moją nogę postawną. Ja zrobiłem nagły zwrot, stopa została w miejscu, kolano poszło w bok i TRACH… Jeden wielki trzask i ból… Padłem na ziemię i zacząłem krzyczeć. Czułem, że będzie źle. Lód, karetka i dramat w głowie. Zasłaniałem twarz koszulką, bo nie byłem w stanie patrzeć na innych… Dzień później potwierdziło się najgorsze: ZERWAŁEM WIĘZADŁA KRZYŻOWE PRZEDNIE, MAM ZGNIECIONĄ CHRZĄSTKĘ I USZKODZONE WIĘZADŁA POBOCZNE. Koszt takiej operacji prywatnie to około 6-8 tysięcy, a na fundusz zdrowia trzeba czekać. Nie mogę stawać na tej nodze do operacji, jak również 6-8 tygodni po operacji. Cała rehabilitacja trwa od operacji minimum 6 miesięcy…W głowie miałem wszystkich, których zawiodłem. Rodzinę, która mi tyle pomagała i była ze mną na dobre i na złe. Prezesów, trenera i zawodników z Sokoła, którzy pozyskali mnie z nadziejami, a ja w drugim meczu odpłacam im się kontuzją. Wreszcie tym ludziom, którym dałem motywację w swojej determinacji i motywacji w powrocie na boisko. I co? Po tym wielkim powrocie doznaję jednej z najcięższej z możliwych kontuzji…

Miałem wrócić do poważnej piłki! Miałem pokazać, że można się podnieść! Miałem wielkie plany… i co? Chce mi się płakać, jestem załamany. Jedni z najlepszych lekarzy sportowych w Łodzi tłumaczą, że nie ma ćwiczeń, które mogłyby wyeliminować ryzyko zerwania więzadeł krzyżowych. To wciąż nieodgadniona zagadka, bo gdyby można było to wyeliminować to wielcy zagraniczni piłkarzy ze znanych klubów nie mieliby tej kontuzji… Jeden fałszywy ruch, jeden zwrot, czasem dodatkowa siła przeciwnika i nawet tak świetnie przygotowani zawodnicy jak Falcao doznają tej kontuzji… Ale pójdźmy krok dalej: Theo Walcott z Arsenalu, Victor Valdes z Barcelony, Kuba Błaszczykowski z Borussii Dortmund…. Z każdym z nich wiąże się inna historia: jeden po kontuzji, drugi praktycznie bez urazów. Jedne kontuzje zdarzyły się na początku sezonu, inne pod koniec. Raz było starcie z przeciwnikiem, raz bez przeciwnika…Naprawdę ciężko znaleźć cechę wspólną tych przykładów, oprócz tego że zerwali więzadła krzyżowe…

Ja w pierwszej kolejności szukam winy w sobie i zaczynam szukać w Internecie jakie są przyczyny tej kontuzji. Pytam fizjoterapeutów, lekarzy, trenerów, innych piłkarzy, którzy mieli tę kontuzję i szukam odpowiedzi. Jedną z odpowiedzi może być zła technika biegu i złe nawyki z młodości. To jak kropla drążąca skałę – 1000 złych ruchów, aż w końcu przychodzi ten 1001 w często mało spodziewanym momencie i trach… Tak też mogło być… Dlaczego tak się zastanawiam na tą przyczyną? Dlatego bo wierzę, że można by było tego uniknąć! Odpowiednim treningiem, żywieniem i podejściem, ale nie rok czy dwa jak w moim przypadku, tylko od małego. Dlatego chcę tą moją kontuzję przekuć w coś pozytywnego. Nie wiem czy będę jeszcze grał w piłkę, najprawdopodobniej nie! Ale wierzę w to, ze Bóg nie daje nam problemów, których nie jesteśmy w stanie pokonać. Wierzę że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wierzę, że kolejna próba która stoi przede mną ma jakiś sens. Mam tylko nadzieję, że ten sens odnajdę!

 

O Autorze

Damian Radowicz

Damian Radowicz

Nazywam się Damian Radowicz- jestem piłkarzem, trenerem, a także dietetykiem sportowym. Ukończyłem również kurs żywienia i suplementacji w sporcie, psychodietetyki w sporcie...

49 komentarzy

  • Przeszedłem przez to co ty teraz bedziesz przechodzil. Ja zarwalem w ten sam dzień co Blaszczykowski i po 7 miesiącach wróciłem do treningów. Twoj filmik i porady mi pomogły w rehabilitacji i treningach. Stary trzymaj się i powodzenia, znowu wrócisz silniejszy 😉

  • Damian wierze w Ciebie i wiem co przechodzisz.. Strasznie mi smutno, ze tyle czasu walczyłeś o powrót i nagle takie cos.. Współczuje Ci, bo sam zerwałem ACL ro k temu i walczę o to, zeby wrócić do tego co kochamy! Jesli szukasz ratunku dobrego ortopedy to ja osobiście jak i moj ojciec, ktory tez miał zerwane ACL polecamy doktora Adama Leszczynskiego z Augustowa(podlasie)
    Trzymam za Ciebie kciuki i życze szybkiego powrotu do zdrowia!

  • Damian nie poddawaj się.Jesteś moim bohaterem nawet jeśli nie uda Ci się wrócić do pełni formy to i tak nic Ci nie odbierze tego co osiągnąłeś,tego jak walczyłeś,tego jakim jesteś człowiekiem i tego jak zmieniłeś moje życie i pewnie paru innym ludziom też.Ból może trwać dzień miesiąc albo nawet rok ale w końcu minie ale to czego dokonałeś i to co dałeś innym nie zostanie zapomniane. 3 maj się ciepło i pamiętaj wierzę w Ciebie i wiem,że sobie poradzisz.

  • ,,Prosiłem Boga by dał mi siły do walki , on dał mi problemy bym dzięki nim stał się silniejszy” Nie będe opisywał mojej historii bo to c w niczym nie pomoże ale ty dałeś mi tyle motywacji to ja chce ci powiedzieć że jesteś jednym z moich idoli i wzorem do naśladowania dla wszystkich..Dziękuje i wierzę w cb 😉 Powodzenia 🙂 15lat
    Kuba

  • Ciężko mi uwierzyć, że po raz kolejny spotkał Cię taki pech. Pokazałeś wszystkim i sobie, że potrafisz sobie poradzić w sytuacjach beznadziejnych, krytycznych. Wierzę, że tak samo będzie i tym razem. Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że uda Ci się jak najszybciej przejść operację i że wrócisz w pełni sił do tego co kochasz najbardziej.

  • 8 lutego br. nie dokończyłam treningu. Upadek, szpital i diagnoza – całkowite zerwanie ścięgna Achillesa. Szycie, a później… – wolę tego nie pamiętać. W trakcie leczenia znajomy podesłał mi link do filmu motywującego z Twoim udziałem. Ciężko, powoli, ale dziś zaczynam jeszcze raz. Z pełną listą nakazów, zakazów i tylko jedną myślą: jeżeli zwątpisz uklękniesz przed całym światem; jeżeli zaczniesz walczyć to cały świat uklęknie przed tobą. Mogę się jedynie domyślać jak się czujesz i fizycznie i psychicznie, ale wiedz jedno – poddają się tylko ludzie słabi, a Ty do nich nie należysz. Wierzę w Ciebie, że dasz radę. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i na boisko.

  • Jestem tydzień po tej operacji i jestem pewien, że nawet jeśli miałbym zagrać po zakończeniu rehabilitacji tylko 2 mecze tak jak w Twoim przypadku to zrobiłbym wszystko żeby jeszcze poczuć te wspaniałe emocje.
    Bądź silny i nie poddawaj się, jesteś człowiekiem który dał innym nadzieję i motywacje.
    Powrotu do zdrowia.
    Kuba

  • Też jestem po bardzo podobnym urazie – Twój blog i Twoje przejścia dodały mi sił i wiary. 7 miesięcy od operacji i mimo pewnych komplikacji wracam do treningów.
    Ty też jej nie trać, masz dopiero 25 lat – dasz radę i z tym.
    Spójrz na to jak wielu piłkarzy, nawet starszych dało radę wrócić do gry na najlepszym poziomie.
    Z Twoją energią jest to możliwe! Najważniejsze nie tracić ducha!!

  • Damian … nie wiem jak to opisac ale strasznie przykro ;( czemu akurat ciebie i po wielkiem powrocie musiało to spotkać. Napewno zadajesz tez to samo pytanie ale pamietaj NIC nie dzieje sie bez przyczyn moze tak jak napisałes wyciagniesz wnioski i przekujesz ta wiedze na młodych adeptów twoja rola w pilce sie nie konczy masz talent i wielką siłe by walczyc do końca jak stary dobry WIDZEW. Kontunuj w to co wierzysz a napewno wróci ze zdwojona siła czas na trenerke ! 3maj sie Marcin W.

  • Damian trzymaj się! jestem po 2 rekonstrukcji acl najpierw lewe kolano teraz prawe i oby już bez takich kontuzji! miałem to samo myślałem kogo zawiodlem i czy dam radę jeszcze wrócić ale dzięki wierze w sukces po 5,5 miesiąca jestem bliski powrotu do sportu! Powodzenia i nie załamuj się!

  • „Najsilniejszym wojownikiem jest ten kto pokonał sam siebie”. Damian już raz to zrobiłeś, wygrałeś z kontuzją i pokazałeś jakim jesteś wojownikiem. Wierze, że tym razem też wygrasz i staniej się jeszcze silniejszym wojownikiem. Damian trzymam kciuki ! Dasz radę Rado !!!!!!

  • Xavi Hernandez po zerwaniu więzadła wrócił i grał jeszcze lepiej! Damian, teraz nie myśl o tym czy będziesz grał, myśl o tym, by wygrać z kontuzją. Nie zawiodłeś, pokazałeś że ze strasznych kontuzji można wyjść i grać. Swoim filmem dałeś nadzieje innym. Nie załamuj się, będę Ci kibicował!

  • Miałem wyjeżdżać na testy do angielskich klubów i tam zostać złapałem kontuzje czeka mnie przerwa a dzięki tobie i twoim radom nabrałem motywacji bo byłem zdołowany i taka szansa może się nie powtórzyć ale watro mieć cel i dążyć do niego.
    Bóg tak chciał i ba sprawdza czy jest silny i wytrzymały jeżli dokonasz tego on ci to wynagrodzi.

  • „W życiu nie jest ważne jak mocno uderzasz. Ważne jest ile ciosów jesteś w stanie przyjąć i dalej iść do przodu, ile możesz znieść i iść dalej do przodu. Tak się właśnie wygrywa. ”
    Trzeba walczyć do samego końca, Nie poddawać się nigdy, a spełnisz swe marzenia, Nawet jeśli reszta przestała już w to wierzyć, Nie poddawaj się walcz ! a będziesz kim chciałeś od zawsze być.
    -Bardzo mocno trzymam kciuki za powrót Damian. !

  • Damian! ja też jestem zakochanym w futbolu chłopakiem po kontuzjach. W wieku 14 lat na rozgrzewce przed zawodami (warunki straszne, po deszczu, wszystko mokre a co najgorsze graliśmy na betonowym boisku) kolega dał mi prostopadłą piłkę sam na sam z bramkarzem. Biegnąc do niej na pełnym gazie poślizgnąłem się ale od razu wstałem tyle, że miałem stan zamroczenia. Chciałem biec dalej za piłką ale spojrzałem na dół a tam, noga w kostce wykręcona o 90°. Byłem jakiś zakręcony i sam złapałem tą nogę. Skacząc na jednej nodze usiałem na ławce a reszta się potoczyła. Jeden szpital wysłał mnie do drugiego i tam operacja. Po operacji tydzień bólu i ta nadzieja kiedy lekarz mówi, że dzisiaj wychodzę ale dla pewności jeszcze zrobią prześwietlenie bo w kostce był ogromny krwiak i nie było nic widać. Rodzice już po mnie przyjechali, przyszedł doktor i powiedział, że już jest wszystko załatwione i będę przyjęty do innego szpitala. Okazało się, że mam odpryski kości i noga musi być złożona na śruby. Straciłem 1,5 roku bez treningów bez gry w piłkę. Po około 2 latach znowu zaczynam, jakieś mniejsze sukcesy są, głównie w futsalu. Przychodzi okres wakacji przed liceum, papiery złożone na profil sportowy, byłem chyba w najlepszej formie w życiu, wszystko mi wychodziło, no prawie. Dokładnie był to 8 lipca poszedłem wieczorem pograć z kolegami w piłkę, podczas dryblingu tzw. rulety zawadził mnie przeciwnik, chciałem się podeprzeć ale nie zauważyłem, że noga jest postawiona na nierówności i tu nagle trach ten dźwięk, wiedziałem, że będzie źle. Od razu szpital i co się okazuje, zerwane wszystkie więzadła w prawym kolanie, kolejny dla mnie cios. Tym razem 2 lata przerwy od piłki jakieś tam komplikacje, i w końcu gram znowu. Niestety nie wiem czemu nie mogę dojść do formy sprzed kontuzji chociaż bardzo chcę, nie grając w piłkę przez 2 lata bardzo przybrałem na wadze. Przy 182 cm wzrostu ważyłem 112kg, 30 kg za dużo to- chyba otyłość. Później treningi, odstawienie słodyczy, napojów itp waga spada do 84 kg. Zaczynam grać znowu, debiut w drużynie, dokładniej mój pierwszy oficjalny mecz na boisku trawiastym, gram na pozycji defensywnego pomocnika, podobno bardzo dobrze wykonana robota + asysta, jednak trener nie widział mnie w składzie ma swoich ulubieńców wiadomo jak to w małych wioskach. Po jakimś czasie znowu przytyłem. W tym sezonie mecz Pucharu Polski gramy na wyjeździe, 60 min biegnę do piłki z rywalem wybijam ja, cały ciężar ciała mam na lewej nodze, prawa w powietrzu i w tym momencie przeciwnik uderza mnie z tzw „dzika” w bok kolana, słyszę znajomy dźwięk i czuję ból. Diagnoza? Poszedł mięsień obecnie rehabilitacja i zwolnienie z pracy. Obecnie walczę o powrót. Za jakieś 3/4 tygodnie wznawiam treningi, obecnie dieta, właśnie ułożony plan treningowy. NIE PODDAM SIĘ!! TY TEŻ NIE MOŻESZ!!! To twój filmik natchnął mnie do walki z przeciwnościami!!!

  • Skoro nie załapałeś się teraz do powazniejszego klubu, to po tej kontuzji jak dojdziesz do siebie bedzie jeszcze gorzej, a kopac po jakis zadupiach to szkoda zdrowia, psychicznego i fizycznego. Jesli na tych pastwiskach znow cie uszkodza to bedziesz zamęczał sam siebie i psychicznie bedzie nie najlepiej[sam sie obwiniasz..]. Może jakas licencje trenera zrob teraz jak masz ta kontuzje papiery wyrob , bardzo popularne sa szkolki dla dzieciakow , mozesz robic posrednio co kochasz i zarabiac kase. Smutno czytac taki wpis. Fakty sa takie , ze nawet jesli chcesz dalej uprawiac ten sport to zabezpiecz sie chociazby tymi uprawnieniami trenerskimi bo nie daj bog znow kontuzja i co dalej , mlodszy nie bedziesz ::/ Nie jestem toba i troche mi wstyd za to co napisalem bo powinienem dodac otuchy , ale trzeba na inne opcje tez popatrzec w takiej sytuacji eh Ciekawe czy Efir przestanie byc kontuzjogenny , mial chyba takie same problemy, moze innny specjalista, na to kase trzeba miec. Dawidowski na weszlo ostatnio w wywiadzie pisal ze jak zerwal to chyba uprawnienia robil, i sie rehabilitowal.
    trzymaj się tam !

  • Witaj. Również w podobnych okolicznościach doznałem tej kontuzji co Ty. Zmiana klubu(powrót do drużyny w której się wychowałem jako junior) jeden z ostatnich sparingów przed ligą, mała pomoc obrońcy i kolano poszło. Prywatnie nie mogę sobie pozwolić, więc czekam z NFZ data 17.02.2015… Z początku byłem równie załamany, szukałem powodu, przyczyny tej kontuzji. 10 miesięcy oczekiwania na operację/zabieg i potem jeszcze minimum 6 miesięcy rehabilitacji/ćwiczeń.
    Po Twojej pierwszej kontuzji uwierzyłem, że zagram jeszcze w piłkę i być może uda mi się wspiąć na taki poziom abym kiedyś mógł sobie powiedzieć z dumą „udało mi się”.
    Dalej oczekuję na zabieg, ćwiczę, biegam bo o dziwo na tyle mogę sobie pozwolić.
    Dałeś mi i wielu innym motywację i nadzieję, że można i kto jak kto ale Ty nie możesz się poddać…
    Trzymaj się raz pokonałeś siebie! Możesz to zrobić jeszcze raz!

  • Damian, jestem po urazie uszkodzonych wiezadel bocznych, krzyzowych oraz łękotki. 7 miesiecy nie gralem w pilke i wlasnie teraz powoli powracam do sportu. 3 miesiace rehabilitacji za mna, gdzie codziennie musialem dojezdzac 80km ( w 2 strony 160) na sale i do rehabilitanta. Mam 18 lat i cale wakacje spedzilem na rehabilitacji i w drodze na rehabilitacje… Swoim filmikiem dałeś mi niesamowitą motywację, mam nadzieję, że nadal sie nie poddasz i bedziesz walczył o swoje marzenia. Podczas ciezkich chwil myslalem o swoich udanych meczach, zagraniach, to dawalo mi poteznego kopa. Nie poddawaj sie. Niemozliwe nie istnieje. Trzymam za Ciebie kciuki i sie modlę.
    Bo kto jak nie Ty ?

  • Hej Damian, majac 17 lat debiutowalem w 3 lidze, bylem na testach w szkołce AMICI
    nastepnie w jednym ze sparingow zerwalem wiazadla przednie w kolanie, przeszedlem rekonstrukcje ale do pilki juz nie wrocilem… dzisiaj mam 33 lata i BARDZO ZALUJE ze nie podjalem proby,,, jesli kochasz futbol to warto wrocic do pelnej sprawnosci nawet jakbys mial grac juz tylko dla przyjemnosci bo i tak pewnie nie bedziesz mogl zyc bez pilki… pozdrawiam

  • Witaj, Twój przypadek jest identyczny jak mój, tak samo 13.08.2014 przeczytałem grę w środku pola wyprzedziłem pomocnika i obrońca miał bliżej do piłki, kopna mnie w wewnętrzną cześć kolana i uciekło do zewnątrz. Zerwałem więzadło krzyżowe przednie i rozerwałem łękotkę. Jestem 12 tygodni po rekonstrukcji ACL. Chodzę na rehabilitacje a w styczniu zaczynam siłownię. Walczę o powrót do aktywności! Życzę zdrowia, Pzdr

Zostaw komentarz